Beyonce's Lemonde- recenzja

03:31

Dzisiaj taki trochę luźniejszy temat, ponieważ muszę troche odpocząć od moich (nie)mądrych mądrości po prostu to myślenie mnie męczy. Tak więc w tym poście zrobię recenzje albumu Lemonade Beyoncè. 


Kiedy tylko w intenecie, króciutko po premierze pojawiły się urywki z tego albumu wizualnego, byłam zachwycona. Z tego co pamiętam pierwsze co zobczyłam to był to gif z teledysku do " Hold up" . Pewnie kojarzycie Bey jest w takiej ciemnożółtej, musztardowej (whatever) sukni i trzyma w dłoni kij bejsbolowy .


Potem kolejne i kolejne i byłam już prawie pewna, że chce kupić ten album.
Jednak jedyne co mnie od tego powstrzynywało to brak możliwości odsłuchania przynajmniej fragmentów piosenek. Jednak przekaz wizualny to nie wszystko. Udało mi się znaleźć utwór "Daddy lessons." typowy kawałek country, byłam zdziwiona. Beyoncè? No super to musi być przełomowy album.
Poszłam i kupiłam go dzień po premierze w sklepach za £13,99 troche mi było szkoda kasy, ale zaryzykuje.


O płycie





Dlaczego Lemonde? 

W sumie długo szukałam informacji dlaczego tytuł albumu to lemoniada? Znalazłam pewien zagraniczny  artykuł i wszystkiego się dowiedziałam. 
Otóż ten album Bey jest jednym z tych bardziej osobistych. Możemy w nim zobaczyć jej męża Jay'a -Z, jego babcię ,córeczkę Blue Ivy, a także jej ojca Beyonce. Jednak największy wkład w nazwe tej 
płyty miała babcia Jaya Z , która podczas swoich 90 urodzin wypowiedziała taką maksyme: " dostawałam od życia wiele cytryn i zrobiłam z nich lemoniade". Oczywiście jest to metafora. Życie nie zawsze jest słodkie, piękne i łatwe i mimo, że każdego dnia musimy się zmagać z trudnościami i wciąż dostajemy takie kwaśne cytryny, które wedlug mnie są doświadczeniem to z biegiem czasu jeśli mamy ich wiele to możemy dodać trochę wody i cukru i to jest właśnie pyszna i orzeźwiająca LEMONIADA. Uwielbiam takie metafory. 

Okładka
Tutaj pozowle sobie dodać zdjęcie od Beyoncé.
Jak widzimy okładka jest dosyć prosta. Zdjęcie + tytuł. Fantastyczne. Wydawać by się mogło, że 
album jest albo nudny albo skrywa całe piękno w środku. Jestem zdecydowanie za tą drugą wersją.
Spis  piosenek i naziwsko autorki znajudją się z tyłu. 



Płyty

Nasza kopia będzie zawierać dwie płyty. Żółte. Jak cytryna? Lemoniada? Kolejne nawiązanie do 
tytułu. Pierwsza płyta z piosenkami, a druga to ponad godzinny film, który składa się z 12 rozdziałów.

Booklet

O mój boże. Zakochałam się w nim. Spodziewałam się w nim tekstów piosenek, a jednak ku mojemu
zaskoczeniu są tam same zdjęcia.
Dwa do każdej piosenki i jednego rozdziału. Wspaniałe.



Okay teraz przejdę może do filmu.
Jak już wspomniałam  jest  w nim 12 rozdziałow kolejno. 
Intuicja, zaprzeczenie, złość, apatia, pustka, odpowiedzialność, reformacja, wybaczenie, wskrzeszenie, nadzieja, odkupienie i tworzenie.

Nie będę wam spoilerować za wiele, ale omówie co mogło być tematem filmu i dlaczego.
O czym jest? 
Wokół tego filmu jak i całej płyty krążyło mnóstwo spekulacji. Czy Jay-Z zdradzał Queen B ? 
Nazwy poszczególnych fragmentów filmu na to wskazują. Od momentu intuicji jaką kobieta posiada, gdy wyczuwa, że mężczyzna coś ukrywa poprzez złość, pustke, wybaczenie, wskrzeszenie i w końcu tworzenie od nowa i rozpoczęcie życia po całym zdarzeniu.
Jednak czy ta sytuacja miała miejsce naprawdę? Nie wiem. O Jay-u i Beyonce mówiono, że wiele ich  domniemanych rozwodów, kryzysów itd jest tylko do podtrzymania stanowiska w show biznesie. Żeby o nich pisali i mówili. Czy i tym razem państwo Carter znowu postanowili narobić trochę szumu wokół siebie? 

Może tak może nie, niemniej jednak ten album naprawdę jest bardzo prawdziwy,  a czy ktoś może stworzyć coś tak przekonującego nie przeżywając tego na własnej skórze? Wydaje mi się, że mimo wszystko coś musiało być na rzeczy. 
W filmie możemy zobaczyć także kobiety różnych ras, jednak najbardziej Knowles uwydatniła i skupiła się na ciemnoskórych paniach. Wydawać by się mogło, że jest to niejako może ona tam poruszyć problem razismu jaki spotyka napewno wiele tysięcy kobiet na całym świecie.
Wlaściwie cała idea filmu jest oparta na kobietach o tym co czują jak przeżywają poszczególne "cytryny", które życie im daje. Wg mnie Beyoncè próbuje zsolidaryzować i zmotywować kobiety do pokazania, że są naprawdę silne i mogą przejść prawdziwą reformacje.
Ciekawy jest także fakt, że mężczyźni ci, którzy ranią są przedstawieni w sposób raczej pozytywny jako troskliwi mężowie i ojcowie.
Krótko jeszcze powiem,że stylizacje i efekty, a także choreografie w filmie są naprawdę spektakularne.


MUZYKA

Ok teraz wreszcie  coś o piosenkach. Mogę powiedzieć, że większość z nich  jest fajna.
Moimi ulubionymi są:
1. Hold up  2. Pray you catch me 3.Formation
Reszta piosenek także jest bardzo interesująca jednkaże te 3 są moimi faworytami.
Jeżli spodziewacie się tam jednego gatunku muzyki jaki Bey pokazywała w poprzednich albumach to    możecie się rozczarować albo zachwycić. Od popu poprzez coś hip hopowego do country, rdzennego r&b do nawet coś w typie reagge. Całe spektrum zupełnie różnych i nie łączących się ze sobą kawałków. Właściwie ok,  łączy je tematyka. Jeszcze jedna rzeczą które także mi zaimponowała jest to, że piosenki te nie mają jakby końca. W sensie, że jedna przechodzi w drugą nie mają zaznaczonej końcówki.
Jeśli mam być szczera to nie wszystkie piosenki są w moim guście, ale wszystkie są dopracowane i mają świetne teksty.
Absolutnie nie żałuje zakupu tego albumu, bo nawet, jeśli nie cała muzyka spodoba, to godzinny film to wszystko nadrobi.


Reakcje innych
Kilku moich znajomych ma tą płyte i także bardzo ją chwalą, aczkolwiek  niektórzy odbiorcy ogólnoświatowi wydaje mi się, że są troche sceptycznie do tego  nastawieni.
" Beyonce jest przereklamowana i komercyjna"- Nie sądzę. Prawdę mówiąc dla mnie Beyonce była bardziej komercyjna wraz z poprzednimi albumami ten jest bardziej dojrzały i widać, że ma jakąś głębszą wartość zarówno dla słuchaczy jak i samej Beyonce. Jeśli dzisiejsza muzyka to skrajna komercja to Beyoncè można zaliczyć do tej komercji z wyższej półki.
Przereklamowana? Jak dla mnie nie. Może tematyka jej twórczości krąży wokół kobiet i miłości, ale za to właśnie ją kocham, że trzyma się tego w czym się czuje dobrze, a jeśli dodamy do tego jej nieprzeciętny talent to Bey jeszcze długo może pozostać w show biznesie.  Jest napewno  wiele bardziej przereklamowanych  artystów od niej.
Za dużo przekleństw w piosenkach? Jak dla mnie to nie ma znaczenia...

Dobra, nie wiem czy nie powiedziałam za dużo w tej recenzji, której w sumie nie potrafie pisać, jednak chciałam się podzielić z wami moimi wrażeniami związanymi z tą nowścią muzczyną.


Czy polecam? Tak.


Czy coś mi się w albumie nie podoba?
Hm szczerze mówiąc nie, nie widzę nic co chciałabym tam dodać czy odjąć. Jak dla mnie jak najbardziej w porządku.



Okay to chyba tyle. Ten post miał być wczoraj, ale jakoś nie miałam weny by go dokończyć. Jutro/ pojutrze powinien być już nowy.


PYTANIE. CZY CHCECIE ZOBACZYĆ POST Z MOJĄ REAKCJĄ NA ALBUM ANTI RIHANNY? Ponieważ ostatnio zaczęłam się w niego zagłębiać i powiem szczerze, że jestem zaskoczona, że poza tym całym okropnym " Work" kryje się świetny album pełen interesujących piosenek. 









You Might Also Like

3 komentarze

  1. Podoba mi się Twoja recenzja, post jest wystarczający. Ja jednak wolę słuchać dawnej Beyonce.

    conowegoumarty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. W twojej recenzji jest taka... inność xD I to jest zdecydowanie fajne :D Szczerze mówiąc zachęciłaś mnie do zakupu tego albumu i może już niedługo pojawi się na mojej półce! No to teraz pozostało mi tylko czekać na kolejny post <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaatanowię się czy nie kupić, prezentuje się dobrze, Beyoncé jeat auper choc wczesniej cos nie zabardzo mi odpowiadala, teraz mi sie podoba. Dzieki, pomysle nad kupnem

    OdpowiedzUsuń